facebook

Przygotowania do projektu 2013

"Bezplanowe działanie to podłoże wszystkich porażek"

Czerwiec 2012

pierwszy pomysł...

Gdzie chcemy jechać? Dlaczego właśnie tam? Co chcemy osiągnąć? Jak to zrobić?

Lipiec 2012

  • poszukiwanie listy pasażerów
    • kontakt z Urzędem Morskim
    • kontakt z Archiwum Państwowym
    • kontakt z Biblioteką im. Domeyki w Buenos Aires
  • przygotowanie wstępnego opisu projektu
    • wybór opcji transportowych
    • ustalenie budżetu

Rozważając wiele  sposobów poruszania się w Argentynie, nauczeni doświadczeniem z Azji, wybraliśmy opcję przemieszczania się jednośladem. Po wstępnych rozeznaniach dostępnych tanich opcji skłaniamy się ku motorowi marki Motomel Skua 200. Powinien on zapewnić nam relatywnie ekonomiczne i swobodne poruszanie się po kraju. Musimy jeszcze dowiedzieć się jakie są konieczne działania przy rejestracji pojazdu.

Rozpoczęcie samodzielnej nauki hiszpańskiego. Wydaje się prosty...

Sierpień 2012

  • zbieranie danych
  • tworzenie listy partnerów, patronów
  • spisanie listy pasażerów
  • zbieranie informacji o MS Chrobry
  • pierwsze działania poszukiwanie potomków pasażerów MS Chrobry
    • Kontakty z Facebook'a

I Hiszpański. Konsekwentnie

Wrzesień 2012

  • kurs na prawo jazdy na motor - czas start.
  • hiszpański. . .

27 września

Rozpoczął się namacalny etap przygotowań do wyjazdu. Pierwsza lekcja  jazdy na motocyklu już za mną. Jako jedyny uczestnik projektu nie posiadam prawa jazdy na motor. Oczywiście można to przedstawić w inny sposób, że połowa uczestników projektu nie ma prawa jazdy na motocykl. Ani uprawnień, ani umiejętności,.. a druga połowa ma. Przynajmniej uprawnienia a czy umiejętności, to się okaże.

Ale to nic, bo wreszcie nastąpił czas by to zmienić.  Wczoraj pierwsze jazda. Choć Yamaha YBR 250 jest niełatwa do okiełznania, to jednak się dało.  Nawet ani razu się nie wywróciłam.

 

Póki co ewoluuje nam koncepcja związana z  zakupem motocykli w Argentynie. Rozmawialiśmy z podróżnikiem Wojtkiem Ilkiewiczem,  który już kilkakrotnie objechał Amerykę i nie tylko na motocyklu BMW 1150 GS.

Po sugestiach  tego doświadczonego podróżnika,  rozważamy opcję wysyłki motocykli z Polski, zamiast zakupu ich na miejscu.  Będziemy pokonywać duże odległości, stąd też należy przygotować motory (zespawać stelaż na bagaże i gruntownie sprawdzić stan techniczny motoru, wymienić zużyte elementy). Będzie to łatwiejsze do wykonania w Polsce. 

Skłaniamy się do zakupu motocykli BMW GS650, ale pewnie co drugi motocyklista będzie miał swoje zdanie na ten temat …

Dzisiejszy pracowity poranek, podczas którego obdzwoniliśmy kilkadziesiąt firm spedycyjnych, przybliżył nam temat  wysyłki motocykli. Otrzymaliśmy wstępne, szacunkowe kalkulacje, choć zdajemy sobie sprawę, że w przyszłym roku ceny mogą się zmienić.

Na etapie budżetowania  cena transportu motocykli do Argentyny nie wygląda tak źle jak przypuszczaliśmy. 

Oprócz tego mamy kilka ciekawych przewodników, które namiętnie studiujemy, analizujemy mapy, tworzymy  trasy. Przewodnik Berlitza,  dzięki swoim kolorowym fotografiom,  pobudzaja wyobraźnię do działania, a bardziej szczegółowe Wydawnictwo Pascala,  zawieraja dużo cennych i praktycznych informacji.

Październik 2012

Nasza wiedza na tamaty związane z motocyklem ciągle się poszerza. W świetle nowych informacji, które zdobyliśmy, motocykle Motomel, produkowane w Argentynie nie spełnią naszych oczekiwań. Materiały i części, które są używane do ich produkcji są dużo niższej jakości niż Yamaha czy BMW. Producent daje gwarancję na 3 tys. km co z góry skazuje nas na bardzo częste naprawy i chcąc uniknąć prawdopodobnych problemów technicznych, skłaniamy się ku opcji zakupu w Polsce.

 

Mapa


Najedź kursorem na mapę, aby zobaczyć powiększenie.





 

 

W ostatnich dwóch tygodniach udało się nam pozyskać patronów medialnych, któych loga widać w stopce poniżej.

Jest nam bardzo miło , że nasz projekt zdobył zainteresowanie. Z drugiej strony jest to mobilizujące do dalszych, aktywnych działań.

Listopad 2012

Do naszej ekipy dołączyły dwa motocykle BMW F 650 Odbyliśmy niezłą rundkę po Polsce w ich poszukiwaniu. Przeczesaliśmy Internet w poszukiwaniu modeli, odpowiadających naszym wymaganiom . Budżet niestety nie zakładał wydania większej kwoty na sprzęt motoryzacyjny, zwłaszcza, że musimy go jeszcze dobrze przygotować, co też pochłonie pewne koszty. Trzeba je prawie rozebrać i złożyć na nowo,  doposażyć  w niezbędne akcesoria, np. gmole, osłony na silnik, podgrzewane manetki itp. Do jednego musimy zdobyć większą szybę, musimy wymienić zestawy napędowe. Komplet opon, filtry paliwa, oleju wraz z płynami. 
Motocykle trzeba tak przygotować,  by nie sprawiły nam przykrej niespodzianki w Ameryce, by  mogły przejechać te 15 tys. km które mamy w planie. Budżet mocno trzyma nas w ryzach, ale na pewnych rzeczach nie możemy oszczędzać. Listopadowe testowanie sprzętu, pomimo że sezon się skończył, uskuteczniliśmy w terenie. Krótkie wprawki pozwalają mieć nadzieję, ze na wyprawie będzie sie nam naprawdę dobrze jechać tym sprzętem

Nastąpił przełom w sprawie poszukiwań pasażerów, potomków pasażerów, którzy przypłynęli MS Chrobrym. Odnaleźliśmy na facebooku wiele osób, których nazwiska mogłoby sugerować , że są potomkami, których poszukujemy. Po polsku, hiszpańsku i angielsku napisaliśmy krótki list, który rozsyłamy. Wreszcie coś drgnęło, bowiem kobieta, która nam odpisała, w prostej linii jest wnuczką pasażera MS Chrobry.   Mieszka w Buenos Aires i teraz ważne jest, by utrzymać z nią kontakt.

Jesteśmy zachwyceni i wzruszeni wsparciem i zaangażowaniem całej naszej rodziny. W niektórych przypadkach jest to ogromny entuzjazm (rozmarzenie w oczach Krzysztofa Wardy– bezcenne).

Ostatnio ojciec pokazał nam jak to przed czterdziestu lat na biwaku pod namiotami  się gotowało. Kuchenka ma 40 lat, nadal funkcjonuje. Ojciec był tak dobry, że podarował nam swój drogocenny skarb. Tak więc radziecka konstrukcja będzie nam dostarczać ciepłej strawy, a niemiecka solidność będzie nas przewozić. Na wiosenno letnich obozach kondycyjnych w Polsce bedziemy testować przydatność kuchenki radzieckiej.

Nie mamy żadnych wątpliwości, że ta wypraw się po pierwsze odbędzie, po drugie że się uda, po trzecie, że naszą misję zrealizujemy i odnajdziemy potomków pasażerów, a po czwarte reportaż który przygotujemy będzie imponująco poczytny.

Do grona naszych patronów dołączył portal Ścigacz.pl, gdzie ukazał się artykuł o naszym projekcie.

  Grudzień 2012

   Pod sam koniec listopada za pierwszym podejściem, w deszczowej  pogodzie  udało się zdać prawo egzamin na prawo jazdy na motocykl. Było przy tym trochę stresu, ale udało się!  Jasne, trochę stresu... Po prostu jeden wielki dramat, deszcz lał cały dzień, przerwa pomiędzy egzaminem teoretycznym a praktycznym trwała dwie godziny, czyli całe wieki nerwów. Ale teraz cała „drużyna”, ma uprawnienia. Przed samym wyjazdem wyrobimy sobie jeszcze międzynarodowe prawa jazdy, ale to już tylko formalność.

Kolejnym naszym sukcesem jest uzyskanie patronatu honorowego Prezydenta Miasta Gdyni, Pana Wojciecha Szczurka nad projektem MS Chrobry – Ostatni transatlantyk międzywojennej Polski. Jeszcze latem napisaliśmy pismo do Urzędu Miasta  z prośbą o opiekę nad naszym przedsięwzięciem.  Bardzo cieszymy się, że udało nam się pozyskać tak ważnego dla nas partnera. List zobaczysz tutaj.

Od jakiegoś czasu zastanawiamy się też nad plusami i minusami transportu motocykli. Od samego początku przygotowań braliśmy pod uwagę transport morski, ewentualnie lotniczy. Pierwszy jest co prawda najtańszy, ale sporą niewiadomą są opłaty portowe i magazynowe w Ameryce Południowej, które mogą być znaczące. Transport lotniczy byłby najszybszy i najpewniejszy, ale cena jest wysoka i niestety raczej poza naszym zasięgiem. Dodatkowo w obu przypadkach dochodzi pakowanie motocykli w fumigowane skrzynie, które również zwiększą koszty.

Teraz doszła jeszcze jedna opcja. Może by tak popłynąć do Ameryki Południowej statkiem… W dobie ery podróży samolotowych taki rodzaj podróżowania może wydać się niektórym stratą czasu. A dla nas jest to bardzo kusząca możliwość. Odeszły by nam kłopoty z pakowaniem motocykli w skrzynie, cała wysyłka i problemy z nią związane. Wjeżdżamy motocyklami na pokład, idziemy do kabiny i ….miesiąc płyniemy … tak, jak pasażerowie Chrobrego….

Pod koniec miesiąca mieliśmy gościa z Wietnamu, a właściwie z Marsylii.  Duy -  przesympatyczny człowiek poznany na portalu Coachsurfing, zatrzymał się u nas na noc. Zarejestrowaliśmy się na tym portalu, ponieważ, mamy w planach w ten sposób zorganizować część noclegów w czasie naszej podróży. Z Duy’em zwiedziliśmy najważniejsze atrakcje Trójmiasta. Opowiedział nam o swojej ojczyźnie i swoich losach kiedy jako nastolatek wyemigrował z rodzicami  z Wietnamu, rok spędził w obozie dla uchodźców w Indonezji, aż dotarł do Francji, gdzie mieszka i pracuje.

 

Styczeń 2013

Na mapie poniżej widoczny jest już pierwszy fragment naszej podróży przewidziany na grudzień. Tak. Mamy już zarezerwowane bilety na podróż. Tak, już mamy przewidywany czas wyjazdu.

Rezerwacja wiązała się z wpłatą zaliczki, więc czujemy, że nasz wyjazd zbliża się nieuchronnie. I czujemy to podekscytowanie, zwłaszcza że zdecydowaliśmy się na rejs statkiem.

Grande Costa D’Avorio, statek "ro-ro" włoskich linii Grimaldi, stanie się naszym „domem” na czas trwania miesięcznego rejsu. Na pewno nie jest to najtańsza opcja podróży, ale umożliwia ona zabranie na pokład motocykli. Oznacza to dla nas brak przygotowań, starań i kosztów związanych z transportem motocykli, takich jak pakowania w skrzynie, dostawa do portu, formalności. Dodatkowo pozwoli nam to na zredukowanie niepewności co do punktualności transportu.

Poza tym przedłużenie podróży o czas trwania rejsu bardzo nam się podoba.

W Portalu Morskim ukazała się kolejna wzmianka z naszych przygotowań. Portal, jeden z kilku patronatów wyprawy, z uwagą śledzi nasze postępy. Szczególnie, że tematyka morska jest tam tematem przewodnim. Artykuł można przeczytać tutaj

Zima i praca zawodowa skutecznie spowalnia nam prace nad przygotowaniem motocykli, chociaż kilka spraw udało nam się załatwić. Więcej o tym w kolejnych doniesieniach.

 

 

 

 

 

 

 

 

     Wyświetl większą mapę

Luty 2013

Inspiracją w tym miesiącu jest człowiek, który obiegł świat. Piotr Kuryło, bo o nim mowa, przebiegł świat przez Europę, Stany i Azję od Władywostoku przez Syberię, Kazachstan, Rosję, z powrotem do Polski. Cały czas na zachód. Niesamowita osobowość, a przy tym zabawny, dowcipny człowiek, który ma bardzo duży dystans do samego siebie i skromność, która pozwala go lubić po paru minutach spotkania. Więcej o nim możesz przeczytać tutaj

Dziękujemy Karinie i Marcinowi, że udaje im się takich ludzi zaprosić na Warsztaty Podróżnicze. O kolejnych spotkaniach możesz przeczytać tutaj.

Teraz czekamy na Kolosy w marcu, bo będzie się działo...

Marzec 2013

Rozpoczęliśy sezon. Oczywiście nie mogliśmy się doczekać pierwszego wyjazdu w nowiutkich strojach i jeszcze ciepłych kaskach, więc jak tylko wyszło słońce w sobotę pojechaliśmy na przejażdżkę. Motocykle po ponad trzymiesięcznym postoju w garażu Oskara odpaliły prawie że na dotyk.

Więc ruszyliśmy na Rewę, przejechaliśmy do Mechelinek, zakopaliśmy się w piachu, trochę było pisku, krzyku i niepewności, czy przejadę, ale na luzie. Dałam radę. Dużo frajdy.

Testowaliśmy Interphona F5, na spokojne 600 metrów wystarcza  w mieście, więc gdy mi mąż ginie, to i tak go słyszę. . . Także nie ma siły, by się zgubić w tłumie.

Po dwóch godzinach w silnym wietrze i zerowej temperaturze zdaliśmy sobie sprawę, że porządne ubranie jakie mamy, to podstawa.

MODEKA WSPIERA NASZĄ WYPRAWĘ

Na początku marca pojechaliśmy do salonu Modeka we Wrocławiu gdzie spotkaliśmy się z niezwykle życzliwym przyjęciem. Do Ameryki Południowej pojedziemy w nowiutkich trójwarstwowych kurtkach – Model męski Ventura GT oraz damski – Nica Lady. Wodo i wiatroodporne, oddychające wypinane membrany, protektory, systemy wentylacji, impregnacja Nano-Tex - po prostu to, co ma być na naszą wyprawę, by jazda motocyklem była przyjemnością, a nie udręką.

Dostaliśmy dodatkowo szereg innych akcesoriów,  które pomogą nam przejechać  te 12 tysięcy kilometrów, które mamy w planie. Bardzo się cieszymy, że firma Modeka wspiera naszą wyprawę.

MOTORISMO WSPIERA NASZĄ WYPRAWĘ

Jak wiadomo działamy falami (albo parami) ze względu na ciągłe wyjazdy służbowe. W związku z tym również na początku marca, pojechaliśmy do Poznania, gdzie udało nam się sfinalizować współpracę i marka Motorismo wsparła naszą wyprawę. Matowe, czarne kaski Sy-MAX III, będą od tej pory chronić nasze głowy przed wszystkim, co im może zaszkodzić. Dodatkowo dzięki Motorismo w kaskach  zamontowaliśmy Interphone F5 (zestaw komunikacyjny) . Dzięki niemu jak zgubimy się w Buenos Aires, czy innym mieście, będziemy w kontakcie.

Równolegle zaczęliśmy też działania związane z przygotowaniem technicznym motocykli. Więcej na ten temat przeczytasz w zakładce Motocykl

Kolosy w Gdyni to niezwykłe wydarzenie. Co roku spotkania Podróżników to impreza, która wielu ludziom daje wiarę i siłę do pokonywania wyzwań i realizacji marzeń. zwłaszcza tych podróżniczych. Odkrywanie świata, poszerzanie horyzontów przynosi taką satysfakcję, że człowiek czuje, że żyje.

Spośród wielu prelegentów, najbardziej ujął nas Dominik Szmajda. Rowerem przemierzył Ural, tundrę Jamału, wspinał się po kamienistych szlakach i pchając rower po grząskich zboczach, spływając rzeką, dotarł do jeziora Balszoje Szczucze. Przy okazji upatrzyliśmy sobie dostawcę sprzętu i najprawdopodobniej namiot i śpiwory jeszcze w tym miesiącu kupimy.

Kwiecień 2013

PBUCH SA WSPIERA NASZĄ WYPRAWĘ

Gdyńska firma, która istnieje od ponad 60 lat, udzieliła nam wsparcia w realizacji projektu MS Chrobry, za co bardzo dziękujemy. Firma zajmuje się projektowaniem, produkcją i montażem urządzeń ciśnieniowych, urządzeń chłodniczych, wymienników ciepła, specjalistycznych zbiorników i aparatury procesowej a także instalacji chłodniczych, klimatyzacyjnych i wentylacyjnych.

Pozyskaliśmy również Patronat Medialny, największego w Polsce Wydawnictwa Podróżniczego: Bezdroża.

Patronat nad projektem objął również miesięcznik Motocykl, który ma wśród czytelników opinię „fachowego doradcy” w zakresie marki i modelu kupowanego motocykla, sposobu finansowania zakupu, a także nabywania odpowiednich akcesoriów.

 

Pierwsze słońce, a my już w teren pomimo, że śniegu jeszcze dużo.

Równolegle cały czas przygotowujemy technicznie motocykle. Więcej na ten temat przeczytasz w zakładce Motocykl

Maj 2013

Co się dzieje? Intensywne przygotowania. Po pierwsze jest sezon motocyklowy, dlatego można, a nawet trzeba ćwiczyć jazdę na motocyklu,. Po drugie, należy przygotować motocykle. Spawamy gmole, przygotowujemy stelaże pod sakwy. Mamy nadzieję, że w tym miesiącu uda nam się jeszcze pozyskać parę akcesoriów, które są niezbędne, takie jak materace, ubezpieczenie i kamerę. Cały czas ujeżdżamy nasze pojazdy.  W każdej wolnej chwili wsiadamy na nasze maszyny i testujemy ich wytrzymałość. Jeździmy po szutrowych drogach, zapadamy się w piach. Niektórzy z nas się wywracają.....łamią lusterka (nie raz). Nadchodzą chwile zwątpienia, czy oby na pewno damy sobie radę na drogach Patagonii ( bo wątpić jest rzeczą żeńską). Ale przeganiamy je czym prędzej, bo jak wiadomo, trening czyni mistrza.

Kolejna istotna sprawa to uzestnictwo w szkoleniu pierwszej pomocy dla motocyklistów. Na zdjęciu podinspektor Rafał Ziółkowski, instruktor ratownictwa drogowego, ekspert  Wydziału Ruchu Drogowego, Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Pokazuje jak mają wyglądać niezbędne elementy w apteczce, czyli rękawiczki, gaza o wymiarach 1mx1m, a w zasadzie dużo tych gaz... i nożyczki.Musi wystarczyć.

Pozatym też wiemy już jak ściągnąć kask rannemu motocykliście, czy w ogóle to robić, a jeśli już to w jaki sposób.

Oprócz wykładów z pierwszej pomocy,  kolejny prelegent Tomek Kulik opowiadał o technice jazdy. Zapraszam na jego stronę Kulikowisko. Na sucho co prawda, ale i tak dużo pomocnych wskazówek. Tomek jest pasjonatem motocyklowym, więc słuchanie go to duża satysfakcja.

Kolejne działania, jakie udało się nam sfinalizować w maju to pozyskanie kamery do filmowania naszej wyprawy. Dziękujemy zatem firmie Camonboard za wsparcie naszej wyprawy. Dzięki nim mamy możliwość dokumentowania naszego projektu kamerą Drift HD Ghost. Więcej informacji o kamerze znajdziesz na stronie.

 

 

 


Czerwiec 2013

Za nami kolejny etap przygotowań. Przede wszystkim jesteśmy zaszczepieni na żółtą gorączka. Bez dokumentu poświadczającego to szczepienie nie wpuszczą nas na statek w listopadzie. Kolejny etap zatem za nami. Oprócz tego przygotowujemy motory, montujemy gmole, wymieniamy tulejki i łożyska w drugim motorze. W przyszłym miesiącu koniecznie musimy dać gmole do jakiejś proszkowej lakierni. Trzeba je pomalować, żeby jakoś wyglądały. Mamz już namiar na jedną lakiernię, więc wierzymy, że tak jak nam ktoś obiecał, wszystko się uda załatwić bezboleśnie. 

Intensywne ćwiczenia techniki jazdy trwają. jeżdżenie w trudnych, terenowych warunkach pozwala paść jak kawka późnym wieczorem. Nie ma sił na nic, ale za to znikają problemy z ewentualną bezsennością. Pokonywanie leśnych strumienie niesie za sobą pewne trudności, ale za to w terenie powoli sobie radzę. Jak wiadomo w lesie łatwo się zgubić, a o tym jak się zgubić i odnaleźć możecie zobaczyć na filmiku poniżej. 

Postanowiliśmy też wyjechać dalej, żeby solidnie się zmęczyć, zrobiliśmy więc 300 km na trasie Gdynia - Toruń. Normalnie nie ma więcej niż 190 km, ale my testowaliśmy lasy, knieje i piaszczyste pasma nadwiślańskie. Nazwaliśmy naszą dwudniową wyprawę Szlakiem Nadwiślańskich Wsi, a więcej o niej możesz przeczytać TUTAJ.

Z wielką przyjemnościa informujemy również, że firma Borus z Gdańska, będzie wspierać realizację wyprawy MS Chrobry - Ostatni Transatlantyk Międzywojennej Polski. Bardzo dziękujemy i już dziś zapraszamy do  sklepu internetowego, gdzie możesz kupić buty, kurtki myśliwskie, komplety myśliwskie,  kalosze i szereg innych niezbędnych akcesoriów.

 

 

Lipiec 2013

Znowu same wyzwania. A już miało wszystko iść swoją drogą, szybko i sprawnie. Niestety ciągle kłody pod nogi. Ale..., po pierwsze mamy już kolejną partię potrzebnych części do wymiany w motocyklu. Po drugie, po wielkich przebojach udało nam się wreszcie zakupić sakwy. Po trzecie zamontowaliśmy gniazda ładowania w jednym motocyklu. Można to szczegółowiej zobaczyć tutaj.

Po czwarte udało nam się wyjechać na krótko w teren by przetestować sprzęt, zarówno kuchenkę, jak i namiot, materace samopoziomujące i śpiwory. Co prawda nie spaliśmy w terenie, ale na pierwszy rzut oka wszystko działa, jest sprawne i ma szanse sprawdzić się na wyprawie.

 

Sierpień 2013

Trening, za treningiem. W piaśnickich lasach najpierw ostra jazda w terenie, a później to już pomiędzy Łebą a Salinem, błoto po pas... kałuże duże, spodnie całe ubłocone, motocykle oplute błotem.

Ciągle jakieś problemy, przepraszam - wyzwania w realizacji planu. Niestety z powodów wyjazdów zawodowych trudno wszystko zrobić w parę dni, podczas pobytu w domu. Motocykle przeszły naprawy w dwóch różnych warsztatach. Głównie chodziło nam o czas, bo lepiej trenować, niż wszystko robić samemu, ale z drugiej strony "garażowymi" metodami wymiany różnych części, można zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Czasem jednak zdarzyć się może tak, że pomimo wymiany oleju w lagach, mechanik nie zwróci uwagi na uszczelniacze i znów problem. W drugim przypadku świeżo po odbiorze motocykla z warsztatu, okazało się, że w zbiorniku oleju - susza. Ale taka susza, że hej - bagnet po wytarciu suchutki. Cud, że silnik się nie zatarł.

I tak koło za kołem, dzień za dniem ciągle coś się rozłazi, ale nie poddajemy się i staramy się wszystko połapać.

Znowu urodził się problem - wolne koło w jednym z motorów (najprawdopodobniej), czyli sprzęgło rozrusznika jest do wymiany. I znowu trzeba zamówić, czekać aż przyjdzie kurier, wymienić i liczyć na to, że nie trzeba będzie zamawiać więcej elementów, bo koszty przygotowania tych motorów to nas zeżrą...

 

Zwaliła nas z nóg informacja o członkach wyprawy Moto Xpress Tour. Jeden z nich - Max Starościak zginął podczas wypadku na drodze pomiędzy Quito a Boliwią. To prawdziwie bolesna wiadomość.

Wrzesień 2013

No to już minęliśmy magiczne "100 dni do wyjazdu". Teraz już tylko dwucyfrowa liczba dni, do naszego wyjazdu. Oprócz tego odliczania, żyjemy także "tu i teraz". Szukamy map, póki co papierowych, które przydadzą się nam w Ameryce Południowej. Kompletujemy sprzęt i wyposażenie, a także niektóre ciuchy, które jeszcze brakują. Coraz intensywniejsza nauka języka hiszpańskiego...

Ciekawe są też książki, które odnajdujemy poukrywane w bibliotekach, które dotyczą emigracji do Ameryki Południowej. Póki co w planach na wrzesień jeszcze załatwienie spraw walutowych (Oby Euro spadło !), a także uporządkowanie wszystkich kontaktów, które mamy do osób (potomków pasażerów) w Argentynie.

A pozatym praca, praca i praca, która zdaje się nie mieć końca.

Pod koniec września, w czasie mojego kolejnego krótkiego pobytu w domu po pracy, zabraliśmy się za oklejanie motocykli. Dzięki firmom które wspomagają nasze przygotowania jest nam trochę łatwiej. Pomimo chłodu na dworze sumiennie rozplanowaliśmy i wykorzystaliśmy miejsca na naszych motocyklach.  Naklejki  z Logo firm udało nam się przykleić w wielu widocznych miejscach. Gdybyśmy mieli kufry zamiast sakw, pewnie byłoby tego miejsca jeszcze więcej, ale efekt jest i tak fajny.

 

Październik 2013

Za oknem już chłód. Sezon właściwie się skończył. Jedną z ostatnich jazd po mieście połączyliśmy z wizytą w naszym warsztacie BROKAT w Wejherowie. Panowie w szybki i sprawny sposób sprawdzili nam sprytnym urządzeniem zawartość dwutlenku węgla w układzie chłodzenia. Jedna z dźwigni od hamulca przedniego została rozkręcona i usprawniona. Śruba mocująca była zapieczona i chcieliśmy ją wymienić, aby w razie konieczności wymiany klamki na drodze nie było z tym problemów.

Marka MOTOKOCE wspiera naszą wyprawę. Dostaliśmy przesyłkę, która bardzo nas ucieszyła. Szczególnie w te chłodne dni.  W przesyłce znaleźliśmy dwa komplety podgrzewanych rękawic motocyklowych KLAN z kompletem kabli i bezpiecznikiem do podłączenia do akumulatora. Rękawiczki wyposażone są w membranę oddychającą o właściwościach wodoodpornych. Kable ogrzewające przeprowadzone są po zewnętrznej strony dłoni i palców. 3 pozycyjny przełącznik z diodą LED umożliwia prawidłowe dostosowanie temperatury podgrzewania. Niedługo postaramy się zrobić pierwsze testy, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki Południowej. Ostatnie przejażdżki w chłodne dni dały nam odczuć, że ręce marzną najszybciej.  Teraz ten problem zniknie, a przez to podniesie się bezpieczeństwo jazdy.

Listopad 2013

Czas leci nieubłaganie. Pozostało już naprawdę niewiele dni do wyjazdu. Z pomocą przyjaciół na początku grudnia  przetransportujemy siebie i motocykle do Hamburga. Stamtąd statkiem płyniemy do Montevideo. Nasz statek w ciągu pół roku zmienił datę wypłynięcia co najmniej czterokrotnie. Wiedzieliśmy o tym od początku. Jest to linia typowo towarowa i takie poślizgi są normalne. Póki co, decyzja o dacie wyjazdu do Niemiec zapadła, najwyżej będziemy trochę dłużej czekać na miejscu w przypadku gdyby termin jeszcze się przesunął. Jesteśmy w kontakcie z agentem w tej kwestii. Przynajmniej nie ryzykujemy, że w grudniu zima nas zaskoczy i nie dojedziemy na czas. Jeszcze tylko parę dni w pracy wytrzymać, bo już trochę nas nosi. Czujemy już zew przygody…

Postanowiliśmy też wyprać po sezonie nasze motocyklowe odzienie, tak by już w Ameryce Południowej było czyściutkie, przynajmniej na starcie. Pranie nie było proste, wyjęcie protektorów z kurtek i spodni zajęło nam trochę czasu. Ale różnokolorowe oznaczenie guzików w membranach i zamki błyskawiczne w rękawach podpinek bardzo pomogło nam w przygotowaniu spodni i kurtek do zabiegu.

Ponieważ motocykle stoją już w garażu i czekają z niecierpliwością na swoją podróż, ważniejsze stało się dla nas rozwiązanie kwestii ich przetransportowania. Sama przyczepka to nie wszystko. Jeszcze trzeba solidnie te motory przymocować. Aby się nad tym nie zastanawiać wypożyczymy przyczepę przystosowaną do transportu motocykli. Jest lżejsza od tradycyjnej, ma wygodne najazdy i rynienkę stabilizującą motocykl podczas transportu. Już zrobiliśmy przymiarkę i zarezerwowaliśmy ją. 

Kolejny etap to przygotowanie, kompletowanie i konserwowanie sprzętu. Na pierwszy ogień poszły kuchenki. Rozkręciłem dyszę paliwową i wymieniłem oring przy zaworze regulacji płomienia. Swoją drogą bardzo sprytna i prosta zarazem konstrukcja tego urządzenia. Działają. Czekają na wyprawę.

Następny element to kompletowanie narzędzi i części zapasowych. Lista w ruch i pozycja po pozycji sprawdzaliśmy czy wszystko mamy. Dwie rzeczy trzeba dokupić, ale to drobiazgi. W trakcie wyjazdu okaże się, czy udało nam się przewidzieć wszystkie sytuacje które nas mogą spotkać. A co za tym idzie, czy lista części i narzędzi które zabieramy będzie dobra.

Listę narzędzi i części, które zabieramy znajdziesz tutaj:  CZĘŚCINARZĘDZIA .

.

Niektóre elementy naszego ekwipunku testowaliśmy w terenie.  W jesiennej aurze sprawdzaliśmy ciepłe polary i buty od firmy Borus.

Od kilku miesięcy też zastanawialiśmy się nad nawigacją. Czy w ogóle jest ona nam potrzebna. Może lepiej polegać na tradycyjnej metodzie orientacji w terenie i papierowych mapach? W końcu zdecydowaliśmy się na zakup urządzenia. Po długich rozmyślaniach wybraliśmy wydaje nam się właściwe. O marce na razie nie będziemy mówić. Jeśli sprawdzi się w terenie będzie super. W założeniu ma nam pomóc w orientowaniu się w bardziej odludnym terenie. Trochę walczyliśmy z dobraniem odpowiedniego zestawu map. Ale w końcu udało się. Mamy mapy Topo i City wszystkich interesujących nas rejonów w Ameryce Południowej.

Do naszego sprzętu dołączył też aparat foto. Kompromis między dużą i ciężką lustrzanką, a poręcznym i małym urządzeniem. Wybór padł na Sony NeX-5. Ta opcja wraz z kilkoma wymiennymi obiektywami pozwoli nam, mamy nadzieję, na uchwycenie w kadrze chociaż w części cudów przyrody.

Grudzień 2013

Wyjeżdżamy. Przynajmniej mamy taką nadzieję, że Ksawery nie pokrzyżuje nam planów. Początek grudnia to pracowity okres. Spakowaliśmy się, wszystko skontrolowaliśmy z listą, załałatwialiśmy sprawy bankowe, stałe zlecenia, zabezpieczenie środków na zobowiązania. Zawiesiliśmy wszystkie możliwe do zawieszenie płatności. Upoważniliśmy właściwą osobę do odbioru przesyłek na poczcie.

Dodatkowo zakładaliśmy harmonijki (osłony) na lagi, które mają ochraniać je przed kamykami. Skompletowaliśmy dokumenty, skserowaliśmy i zeskanowaliśmy te, które są niezbędne, przesłaliśmy sobie na konto pocztowe.

Jesteśmy w kontakcie z agentem w Hamburgu, niestety przesuwa się nasz termin wypłynięcia. Oznacza to że parę dni, będziemy musieli spędzić w Hamburgu.

Mamy już wstępnie zaklepane noclegi w Montevideo i Buenos Aires. Korzystamy głównie z Couchsurfingu.

Poniżej znajdziecie migawki z naszych przygotowań.

W ostatni weekend zrobiliśmy huczne pożegnanie z przyjaciółmi i rodziną. Uff. Czas start. Szukajcie i czytajcie o nas teraz w Hamburgu...

comments powered by Disqus

PROJEKT WSPIERAJĄ




PATRONAT HONOROWY


PATRONI MEDIALNI

Copyright ludziepodrozuja.pl 2011/2012