facebook

Motocykl

Naszą podróż po Ameryce Południowej planujemy odbyć na motocyklach. Decyzja co do  wyboru marki  w końcu zapadła. Po wielu dyskusjach, rozważaniach i analizach dostępnych nam opcji, wybraliśmy BMW F 650. Ze względów technicznych zdecydowaliśmy się na dwa jednakowe modele. Uprości nam to znacznie sprawę z ich przygotowaniem i wyposażeniem. Poza tym takie same motory w podróży maja ogromną zaletę, zmniejszają ilość zapasowych części potrzebnych do zabrania ze sobą. Ułatwią ewentualne naprawy w drodze. Co do słuszności wyboru można zapewne długo dyskutować. Znawcy tematu motocyklowego przytoczą nazwy kilku innych modeli, które również nadają się w taką podróż. Według niektórych nie jest to być może najlepszy wybór.

BMW F 650 to motocykle, które świetnie nadają się do turystyki. Nas przekonało kilka czynników. Po pierwsze duża popularność tych maszyn. Po drugie bardzo dobre opinie o silniku w nim montowanym, po trzecie  wygodna pozycja za „sterami”. Motocykl jest jeszcze gaźnikowy, co według mnie jest zaletą.  Nie planujemy ich katować w dzikim terenie. Co najwyżej będą to drogi szutrowe, a jeśli gdzieś nie uda nam się wjechać, po prostu zawrócimy, lub poszukamy innego szlaku. Nie próbujemy przecież odbyć rajdu Dakar, choć jego trasa zbiega się miejscami z naszą. Mamy dużo czasu i nie będziemy się spieszyć.

Będziemy starali się w miarę postępów w realizacji planu zamieszczać na tej stronie aktualności związane z motocyklami. Na razie sprzęty stoją w ciepłym garażu i czekają na sezon. W międzyczasie będziemy je do niego szykować.

 

Marzec 2013

Powoli zaczynamy prace związane z przeglądami, naprawami i uzbrajaniem motocykli. Na pierwszy ogień poszły gmole i stelaże. Z ogromną pomocą rodziny, która cały czas śledzi przygotowania, zabraliśmy się do pracy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z grubościennej rurki stalowej  21,3 x 3,2  powyginaliśmy potrzebne elementy. Kilkugodzinna praca, nie obyła się bez małych komplikacji, ale fachowa pomoc  Romana rozwiązała problemy.

 

 

Kolejny etap dopasowania i zespawania wygiętych elementów musi poczekać do mojego powrotu z pracy za kilka tygodni. A tym czasem  sprawdzamy jeszcze stan tulejek na zawieszeniu, regulujemy luz łańcucha przed weekendową przejażdżką nad morze…

 

Kolejne relacje wkrótce...

Kwiecień  2013

Zwieszenie w jednym z motocykli nie wyglądało ciekawie. Widoczne były ślady rdzy w okolicach łożysk igiełkowych przy wahaczu. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu bliżej...

 

 

Po rozkręceniu "kiwaczki" i łączników wahacza, łożyska wysypały się. Nic już z tego nie będzie. Trzeba wymienić wszystkie na nowe. Niestety zamienników nie ma. Zamówiliśmy komplet tulei, łożysk i uszczelek w serwisie BMW.

 

 

 

Po odczekaniu dwóch tygodni na zamówione części, w końcu można zabrać się do pracy. Wciskamy nowe łożyska w kiwaczkę, dokładnie smarujemy, montujemy uszczelniacze, taką samą czynność wykonujemy w łącznikach kiwaczki. Komplet łożysk zamontowany, można skręcać wahacz.

 

 

 

 

Przy okazji wymieniliśmy i przesmarowaliśmy tuleje prowadzące łańcuch, tuleje na pedale hamulca nożnego. Sprawdziliśmy stan zacisków haulcowych, klocków i tarcz. Nie wykazują zużycia...

 

 

A tak wygląda już zamontowany element do amortyzatora, wahacza i ramy. Nie ma śladów luzów.

Przed zamontowaniem koła sprawdzamy jeszcze stan zębatki i łańcucha. Wyglądają nie najgorzej, sezon w Polsce jeszcze przejeżdżą, a wymienimy je przed wyjazdem w grudniu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No to ruszamy w teren.

 

Maj 2013

Kolejne prace techniczne. Zajęliśmy się kolejnym elementem wyposażenia motocykli.  Przede wszystkim spawanie gmoli. Z fachową pomocą powstał pierwszy komplet gmoli do jednego z motocykli.

Zastosowaliśmy grubościenną półcalową rurkę. Wygięliśmy potrzebne profile, które następnie zostały zespawane. Obowiązki zawodowe nie pozwalają na ciągłą pracę. WIększość działań niestety musi odbywać się skokowymi etapami. Kolejne elementy muszą czekać.

Szerokość motocykla po zamontowaniu stelaży pod sakwy wynosi 90 m. Trochę zwiększa to gabaryty pojazdu, a dodatkowo jeszcze powiększą je sakwy.

Stelaże staraliśmy się zamontować tak, by punkt ciężkości był jak najniżej.

Mocowanie gmoli wymaga zastosowania specyficznych śrub o dużej twardości z walcowanym łbem. Każde działanie generuje potrzebę ciągłych poszukiwań, co z kolei zajmuje dużo czasu.

 

Czerwiec 2013

Kiedy tylko jest okazja zajmujemy się naszym mechanicznym sprzętem potrzebnym na wyprawę. W czerwcu wymienialiśmy płyn hamulcowy w obu motocyklach, w obydwu układach hamulcowych - przy hamulcu ręcznym i awaryjnym. Dobrze, że mamy dwa takie same motocykle, bo to co zepsuliśmy przy jednym, wyeliminowaliśmy przy drugim. Mowa teraz o odpowietrzaniu układu hamulcowego, bowiem jak każda blondynka wie, jeżeli jedno jest odkręcone i drugie, i rozpoczniemy spuszczanie płynu, to się nam zapowietrzy. Albo jakoś tak. W każdym razie tysiąc żmudnych odpowietrzań za nami. A nasze układy hamulcowe - palce lizać. Płyn hamulcowy też jasno żółty, a nie czarny...

Zawieszenie w naszych maszynach poddane będzie nie lada obciążeniom podczas tego wyjazdu. Dlatego też wymontowałem tzw. „kiwaczkę” i „kości”, a następnie wymieniliśmy tulejki i łożyska igiełkowe które miały luzy, oraz porządnie nasmarowaliśmy je. Sprawdziliśmy stan łożysk na wahaczu. Nie wykazywały śladów zużycia, tak więc zostały również  solidnie przesmarowane. Wymieniliśmy również rolki prowadzące łańcuch.

Lipiec 2013

            komentarze kobiece na zielono

Był piękny lipcowy dzień. Od kilku dni zastanawiałem się nad nurtującym mnie problemem natury technicznej. Prąd jaki jest każdy wie, choć nikt go nie widział. Problem mój dotyczył ujarzmienia woltów w motocyklu. Zamówione kilka dni wcześniej gniazda zapalniczek miały zostać zamontowane. Musiałem to zrobić (żona kazała  wink  ). Na szczęście w jednym z kompletów była instrukcja...

Producent w przystępnych słowach opisał sposób podłączenia gniazda. W skład zestawu wchodziła wiązka, przekaźnik, bezpiecznik i gniazdo ładowania.

              W gnieździe są najważniejsze elementy: przekaźnik i bezpiecznik.

Czy montaż gniazda zapalniczki jest trudny? Każdy przeciętny człowiek z podstawowymi zdolnościami manualnymi powinien potrafić go przeprowadzić.

                                           Jasne...

Trzeba pamiętać, aby nie zostały żadne elementy po zamontowaniu, jakieś śrubki czy inne części smiley.

Nie wiem jak się odnieść do prostoty montażu gniazda zapalniczki, ponieważ jak patrzę, jak mój mąż rozkręca cały (!!!) motocykl to mi słabo.

Przed zasadniczą częścią montażową, aby właściwie przeprowadzić wiązkę elektryczną,  musiałem zdjąć większość osłon motocykla wraz ze zbiornikiem paliwa.

Żeby dobrze puścić wiązkę, dobrze by było nie robić choinki z motocykla i nie puszczać dodatkowych kabli w miejscu gdzie mogą być narażone na przetarcia czy uszkodzenia, od przegrzania np. przy temperaturze od silnika czy coś tam… (zasłyszane)

Największym problemem może być miejsce podłączenia impulsu do przekaźnika. Dlatego żeby zabezpieczyć gniazdo ladowania przed dopływem prądu po wyciągnięciu kluczyka powinniśmy impuls do przekaźnika wziąć ze świateł pozycyjnych. Według mnie jest to najlepsza opcja podłączenia.

Dość wywodów teoretycznych, weźmy się do pracy.  Wracamy do rozkręcania

(Właśnie dowiedziałam się jak wygląda odpowietrzenie w zbiorniku paliwa. )

i sprytnym ruchem ściągamy zbiornik paliwa.                                                                     

Oczywiście definicja sprytnego ruchu jest nader skomplikowana.

Właśnie widzę dojście do świec, do chłodnicy. Podobno każdy każdy kabel powienin być wyczyszczony, to znaczy styki elektryczne.

Boże , ileż rzeczy się dowiem.

Sprawdzam stan kabli i ich izolację. W ramie jest zbiornik oleju.                                                                

                                Matko … czego to ja się tu dowiem…

Wszystko zaolejone, czyszczę w miarę możliwości to co się da. Powinno się to wszystko wyczyścić. W jednym z motocykli nie działają długie, więc najprawdopodobniej kabel nie styka albo jest zaolejony. Całą instalację trzeba przejrzeć...

W każdym razie wracając do zapalniczki.                                        

Zdjął osłonę zbiornika. Nigdy jeszcze tego nie robiliśmy.  Szkielet motocykla wygląda tak:

 

Trzeba patrzeć czy wszystkie śrubki są jednakowe, czy któraś nie jest dłuższa. Rozkręcone elementy układam w jednym miejscu, aby ich nie zniszczyć lub zgubić.                                                                    

  Żeby zamontowac gniazdo niestety trzeba rozebrać cały motor i miedzy innymi zdjęąć zbiornik paliwa. Stoi nam zatem taki szkielecik motocykla.

 Porządek na warsztacie uchroni nas przed zgubieniem elementów które wykręciliśmy  z motocykla i uczyni miejsce

na przeprowadzenie wiązki elektrycznej.

o. bardzo ładnie pomyślane.

 Do plusowej klemy akumulatora podłączam czerwony przewód z bezpiecznikiem, a czarny przewód masowy do minusa akumulatora.

W naszym przypadku wiązkę  najlepiej było nam ułożyć z lewej strony ramy od strony akumulatora.  Wykorzystując oryginalne mocowania instalacji elektrycznej umocowałem wiązkę w taki sposób, by nie przetarła się podczas wibracji w czasie jazdy. Po przykręceniu gniazda ładowania do kierownicy i połączeniu dwóch części instalacji oraz podłączeniu akumulatora, w gnieździe pojawił się prąd

(widoczny gołym okiem)

Pozostało tylko sprawdzić stan wszystkich połączeń i skręcić plastikowe części . Mocując zdjęte elementy w odwrotnej kolejności przy okazji uzupełniamy ubytek elektrolitu w akumulatorze, mierzymy jego stopień naładowania. I tyle. Kondycja akumulatora dobra.  12,9 Volta.

Efekt końcowy zadowala nas. Po dwóch godzinach pracy udało nam się całe gniazdo uruchomić, a do tego jeszcze wszystkiego skręciliśmy motocykl z powrotem. Dzięki utrzymywanemu porządkowi żadna śrubka się nam nie zgubiła..

Sierpień 2013

Tysiąc nerwów z naprawą. Brak części, jakiś bałagan w serwisie BMW, więc nie działa system komputerowy, nie wiadomo czy części są dostępne i na kiedy będą. Motocykl stał miesiąc w warsztacie. Dla mnie to nie do pojęcia. Kolejny warsztat - mechanik mówi, żeby za dużo nie grzebać, skoro jeździ. W rezultacie na lagach po wymianie oleju pojawia się wyciek. Masakra. Jak tu wierzyć fachowcom?

Wreszcie po kilku podejściach związanych ze znalezieniem dobrego warsztatu i towarzyszących temu nerwach, znaleźliśmy ten odpowiedni. Poprzez forum internetowe związane z naszym modelem motocykla (www.f650gs.pl), trafiliśmy do Wejherowa.

W firmie BROKAT MOTOR CENTER pojawiliśmy się po umówieniu telefonicznym. Panowie z marszu zaczęli prace przy sprzęcie. Na pierwszy ogień poszła wymiana ogumienia w obu maszynach. Zdecydowaliśmy się na założenie opon Metzeler Tourance, które dostarczyła nam forma Oponeo.

Maszyny z nowym ogumieniem prezentują się dużo lepiej. Trzymają się dobrze drogi, nie są takie kanciaste, a komfort jazdy jest nieporównywalny w stosunku do poprzednich, zdartych już opon.

Kolejnym elementem była naprawa wolnego koła. Element ten odpowiada za prawidłowe działanie rozrusznika. Od kilku dni zaczął szwankować. Motocykl podczas zapalania czasami głośno zgrzytał i nie chciał zapalić. Po odkręceniu obudowy silnika i zdjęciu koła alternatora, element ten „wysypał” się. Okazało się, że pękła sprężynka trzymająca wszystko w całości. Bieżnie kół współpracujących nie były naruszone. Usterkę w miarę szybko udało się naprawić i nie zdążyło się jeszcze nic więcej uszkodzić.

Część została wymieniona i po skręceniu motor ożył. Zaskoczył od pierwszego strzału, cicho i elegancko…

Podczas naprawy udzielono nam wielu cennych porad i wskazówek, które na pewno będą pomocne podczas wyprawy. Właściciel serwisu ma doświadczenie w przygotowywaniu podobnych wypraw np. do Ameryki.

Polecamy ten serwis, bo można uzyskać fachowe porady, które w naszym przypadku mogą okazać się kluczowe dla powodzenia wyprawy.

Z drugiej strony jest możliwość podglądania fachowców przy pracy, także bezpłatnie, a jak wiadomo, w niektórych warsztatach,  klient który patrzy – plus 200 do rachunku, a klient który patrzy i komentuje – plus 300 do rachunku.

 

Wrzesień 2013

Za oknem już chłód. Sezon właściwie się skończył. Jedną z ostatnich jazd po mieście połączyliśmy z wizytą w naszym warsztacie w Wejherowie.

Panowie w szybki i sprawny sposób sprawdzili nam sprytnym urządzeniem zawartość dwutlenku węgla w układzie chłodzenia. Jego obecność mogłaby świadczyć o uszkodzeniu uszczelki pod głowicą albo pęknięć samej głowicy. Jednak na szczęście dla nas wszystko jest OK. Jedna z dźwigni od hamulca przedniego została rozkręcona i usprawniona.

Śruba mocująca była zapieczona i chcieliśmy ją wymienić, aby w razie konieczności wymiany klamki na drodze nie było z tym problemów.

Zakładamy też dodatkowe osłony na lagi. Fachowo zaimprowizowany warsztat i załamanie chodnika pomaga w zdjęciu koła i odkręceniu lag.

Potem poszło już sprawnie. Lagi wsunąłem na miejsce i zabezpieczyłem opaskami dostarczonymi w zestawie.

Montaż tych dodatkowych osłon zapewni ochronę przed kurzem, błotem i kamykami z pod kół, które mogłyby uszkodzić powierzchnię. A w konsekwencji uszkodzić uszczelniacze.

W ostatnim czasie kompletujemy tez narzędzia i części zamienne na wyprawę. Niektóre sprawy takie jak zestaw do naprawy dętek, pompka do kół, klucz do świec i wiele innych są oczywiste. Z innymi jest pewien dylemat.

Chciałbym zabezpieczyć się i zabrać ze sobą prawie cały warsztat. Ale niestety ograniczona ilość miejsca i waga ogranicza mój wybór do niezbędnego minimum. Z częściami zapasowymi jest podobnie. Niestety nie można przewidzieć wszystkich możliwych scenariuszy i awarii na drodze.

Dlatego takie sprawy jak olej na dolewki, filtry, zapinka łańcucha, klamki, zapasowe linki i tym podobne, zabieramy ze sobą również.

Pełna lista części zapasowych Tutaj

Pełna lista narzędzi Tutaj

 

I jak to mówi mój mąż: BMW F650 to nie ścigacz, ale ma być żwawy jak koń, a nie jak osioł. :)

comments powered by Disqus

PROJEKT WSPIERAJĄ




PATRONAT HONOROWY


PATRONI MEDIALNI

Copyright ludziepodrozuja.pl 2011/2012