facebook

Hamburg

Hamburg to największy port Niemiec. Rocznie przypływa tu ponad 15 tysięcy statków.  Drugie po Berlinie pod względem wielkosci miasto w Niemczech. Żyje tu ponad 1,7 miliona osób, z czego ponad 100 tysięcy to Polacy. Zabytkowa część miasta została zniszczona w 1943 roku przez aliantów, podczas nalotów. Historyczne centrum Hamburga mieści sie pomiędzy dworcem głównym a placem Gänsemarkt Ulica Jungfernstieg nad rzeką Alster. Jest to główna promenada Hamburga. Alster tworzy dwa jeziora, większe Außenalster i mniejsze Binnenalster. Hamburg poprzecinany jest dużą ilością kanałów i nie od parady nazywany jest "Wenecją Północy". Jest tu gęstsza sieć kanałów niż w Wenecji. Hamburg nazywany jest też Perłą Północy. I wierzcie nam, nie jest to nazwa przesadzona. To naprawdę piękne miasto.

10 grudzień 2013 - dzień pierwszy

Chcieliśmy wystartować o 6.00. Nie udało się. 7.00 była już bardziej prawdopodobna, ale okazało się, że korki na obwodnicy Trójmiasta nie pozwoliły przybyć wcześniej naszym przyjaciołom, niż o 8.00. Jeszcze tylko tankowanie, zarówno samochodu jak i motocykli i niby wszystko ok, ale jednak nie. Przyczepka z motocyklami dostała małpiego rozumu i czyniła zwarcia. Albo spięcia. W każdym razie nie działały kierunkowskazy po jej podłączeniu.

Wyjeżdżamy spod domu :)

Na szczęście nasi Panowie stanęli na wysokości zadania i już o 9.00 jechaliśmy z prędkością światła w stronę Hamburga. Przymusowy przystanek w Koszalinie - musieliśmy odwiedzić pewien bank (piszę "pewien", żeby tu nie robić kryptoreklamy) i tuż przed granicą zatrzymaliśmy się na obiad. W knajpie pod wdzięczną nazwą Brodway zjedliśmy przyzwoity posiłek i już za parę minut przekroczyliśmy niepostrzeżenie granicę. 

Przystanek 150 km przed Hamburgiem

Do Hamburga dotarliśmy około 21.00. Jednak jazda z przyczepką nie należy do przyjemności, co chwila oglądaliśmy się za siebie, by w tylnej szybie sprawdzić, czy nasze motocykle jeszcze stoją na przyczepce, zatrzymywaliśmy się by skontrolować czy pasy się nie poluzowały, czy koła nie wypadły z zabezpieczeń i tak dalej. Dodatkową uciążliwością była mżawka i gęstniejąca mgła, która dawała się naszemu kierowcy we znaki. Jednym słowem - ciężki dzień.

wydatki:

  • paliwo samochód - 420 zł
  • paliwo do dwóch motocykli - 99 zł
  • obiad - 30 zł

11grudzień 2013 - dzień drugi

Ogarnęliśmy się w kwestiach wypływu naszego statku. Agent z Hamburga potwierdził nam datę wypływu na  16 grudnia, wiec mamy jeszcze 5 spokojnych dni na zwiedzanie tego miasta. Pewnie później na statku też będzie spokojnie, ale na razie przynajmniej nie buja.  Nie możemy już się doczekać dnia kiedy zapakujemy się na maszyny i zaczniemy naszą „właściwą”, motocyklową podróż.

Wyekspediowaliśmy naszych przyjaciół, którzy przywieźli nas do tego pięknego miasta, z powrotem do Polski, a sami przeszliśmy się trochę po mieście, odwiedziliśmy park, jeden z najpiękniejszych w Hamburgu - Planten und Blumen - jesienna aura nie sprzyja zbytnio długiemu przebywaniu na dworze, ale nie jest źle. Tak minął nam drugi dzień poza domem.

Bez słów - Po prostu Hamburg

wydatki:

  • paliwo samochód powrót- 350 zł
  • cola - 3,8 euro

12 grudzień 2013 - dzień trzeci

Trzeci dzień u rodziny. Po wczorajszych zakupach zrobionych przez naszych gospodarzy w polskim sklepie, gotujemy obiadek. W menu na dziś są pierogi. Ruskie i na słodko z twarogiem. Staramy się jak możemy, aby wyszły dobre i chociaż trochę przybliżyły smaki znane z Polski…  Po południu jedziemy na miasto. Spacerujemy po Hamburgu. Sławek i Grażyna pokazują nam tunel pod rzeką Elbe. Specjalna winda zwozi auta i pieszych 21 m pod ziemię, a następnie przechodzimy tunelem na drugą stronę gdzie ponownie wjeżdżamy windą na górę.

Tunel pod Elbą. Funkcjonuje od 1911 roku.

Później przejeżdżamy przez Hafencity. Leży ona pomiędzy Dzielnicą Spichlerzy i portem, bezpośrednio w sercu miasta, na dotychczasowym obszarze portu . To największy i najbardziej interesujący projekt rozbudowy miasta w Europie. Ogromne wieżowce, apartamentowce, biurowce. Do głównych atrakcji architektonicznych będzie pewnie wkrótce zaliczać się  filharmonia "Elbphilharmonie", nowa hala koncertowa, która od wielu lat pochłania coraz większe i zaskakująco przekraczające budżet kwoty.

Panorama nocnego, oświetlonego Miasta jest piękna. Hamburg wieczorową porą wygląda po prostu bajecznie.

Ratusz w Hamburgu

Przechodzimy spacerem koło ratusza miejskiego. Monumentalna budowla z 1897 roku zastąpiła wcześniejszy, który spłonął w 1842r. O tej porze roku gigantyczna choinka na placu przypomina o zbliżających się świętach i wprowadza miły nastrój. Lekko zmarznięci wracamy do domu. Wieczorem pijemy z Grażyną  Glühwein. To rodzaj grzanego wina, które pije się litrami w czasie Adwentu. Jest to nieodłączny symbol czasu przed Bożym  Narodzeniem.

13 grudzień 2013 - dzień czwarty

Nadszedł wyczekiwany dzień. Wieczorem poszliśmy na St. Pauli. Dzielnica ta słynie z czerwonych okien, które jak wszyscy dorośli wiedzą, oznaczają dostępność do kobiet lekkich obyczajów. My oczywiście także chcieliśmy zobaczyć tą dzielnice. Nasi gospodarze zaprowadzili nas tu. Główna ulica przypomina trochę okolicę Moulin Rouge w Paryżu. Mijamy wiele lokali dla dorosłych. ... Okna wystawowe kuszą przechodniów swoją zawartością. Pomimo stosunkowo wczesnej pory tłok jest spory. Idziemu pomiędzy licznymi grupkami wycieczek, które przyjeżdżają tu chłonąć atmosferę tej dzielnicy.  Na ST. Pauli stoją także "rzeźby" z metalu członków zespołu The Beatles, upamiętniając miejsce początków kariery tej grupy.

Grażyna i Sławek . Popijamy :)

Po drodze zatrzymujemy się na Glühwein. Rozgrzewa i poprawia krążenie... Tłumy ludzi stoją w wydzielonych miejscach, ozdobionych choinkami i innymi elementami wystroju świątecznego, kupują na zorganizowanych w drewnianych domkach stoiskach Glühwein'a, popijają ten napój i rozmawiają. Jesteśmy prawie zintegrowani z lokalną ludnością. Podoba nam się ten zwyczaj.

14 grudzień 2013 - dzień piąty

Jak napiszę, że znowu pijemy Glühwein'a to będzie straszne. Ale obiecałam mężowi, że już jutro nie będę, żeby na poniedziałek być w formie, kiedy to o 9.00 rano wyjedziemy do portu. W każdym razie nie poprawiamy żadnym innym mocniejszym alkoholem. I zagryzamy kopytkami, bo ziemniaki z wczoraj zostały.

Byliśmy dziś oglądać terminal, gdzie mamy się zgłosić. Zbliża się godzina zero - nasz odpływ. Nasz statek - Grande Amburgo powoli zbliża się do Hamburga. Jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, a będzie zacumowany do nabrzeża. Cały dzień dziś mży. Sprawdziliśmy działanie motocykli. Odpalają, więc jest dobrze.

15 grudzień 2013 - dzień szósty

Wpłynął. Pojechaliśmy dziś do portu go zobaczyć. Jest! jest piękny. Wielki. Ma napis Grimaldi Lines i mniejszy - Grande Hamburgo a poniżej Palermo. Nie jest nawet tak zardzewiały, jak mówi Grażyna.  Jego imponująca wielkość pozwala miec nadzieję, że nie będzie fruwał tak na falach i nie będzie nas zmuszać do karmienia Netuna.

Port w Hamburgu. W tle - Grande Amburgo - nasz dom na najbliższe 4 tygodnie.

Wieczorem spotkaliśmy się z Bartkiem. Półtora godziny szybkiej rozmowy, powrót do domu i ponowne pakowanie. Pochowaliśmy do sakiew i plecaków kurtki "cywilne", czyli nie motocyklowe, w których przyjechaliśmy do Hamburga.

Niestety ciągle mży, jest mokro i wilgotno na zewnątrz. Mam nadzieję, że jutro spokojnie dojedziemy do portu.

Od jutra szukaj nas już na stronie  z Europy przez Atlantyk do Ameryki Południowej

Jeśli chcesz zobaczyć przygotowania do wyprawy kliknij tutaj

comments powered by Disqus
Copyright ludziepodrozuja.pl 2011/2012